Jeśli masz poczucie, że OCD powoli przejmuje Wasze życie… to najprawdopodobniej nie jest „powoli”. To już się dzieje. Dziecko pyta, sprawdza, unika, potrzebuje powtarzania. Ty próbujesz pomóc, uspokoić, znaleźć sposób… A mimo to jest coraz trudniej. I w pewnym momencie pojawia się myśl: „Od czego my w ogóle mamy zacząć?”
Prawda jest taka, że większość rodziców zaczyna od niewłaściwego miejsca. Próbuje: tłumaczyć dziecku, że „nie ma się czego bać” uspokajać i odpowiadać na pytania dostosowywać życie, żeby było łatwiej To działa… ale tylko na chwilę. A później OCD wraca silniejsze. Jeśli masz zrobić jedną rzecz inaczej, zacznij od tego: Zobacz, gdzie w Twoim codziennym życiu pojawia się OCD. Nie w teorii. W praktyce. Ile razy dziennie odpowiadasz na te same pytania? W czym pomagasz dziecku „na wszelki wypadek”? Czego unikacie jako rodzina? To nazywa się akomodacja. I to właśnie ona (choć z dobrej intencji) podtrzymuje OCD. Drugi krok, który zmienia wszystko: Nie zaczynaj od zmiany dziecka. Zacznij od zmiany swojej reakcji. To trudne. Bo jako rodzic chcesz natychmiast ulżyć dziecku. Ale to właśnie Twoje reakcje są miejscem, gdzie zaczyna się zmiana. Nie chodzi o to, żeby „przestać pomagać”. Chodzi o to, żeby pomagać w sposób, który nie wzmacnia OCD. I jeszcze jedna ważna rzecz: Jeśli OCD jest bardzo nasilone (np. silne wybuchy emocji, niszczenie rzeczy, całkowite wycofanie ze szkoły) to naprawdę nie jest moment, żeby radzić sobie z tym samodzielnie. Tu potrzebne jest równoległe wsparcie specjalistyczne. Jeśli jednak chcesz wiedzieć: ✔ jak rozpoznawać akomodacje ✔ jak krok po kroku zmieniać swoje reakcje ✔ co mówić dziecku, żeby go wspierać, ale nie wzmacniać OCD to dokładnie tego uczę w moim kursie online — [link]
